12 stycznia 2017

Pierwsza sesja zdjęciowa

Hej!
Od kilkunastu dni zaczęłam się interesować fotomodelingiem. I dzisiaj postanowiłam, że odrobinę opiszę, czemu akurat mnie to dotknęło. Myślę, że z perspektywy osoby, która zaczyna może być to całkiem inne podejście, niż osób, którym zdarza się opisywać przygodę z fotomodelingiem po kilku latach.
A więc jakiś czas temu napisała do mnie na Instagramie pewna dziewczyna. Treść wiadomości brzmiała "chodź kiedyś na zdjęcia!". No i poszłam.
W piątek z samego rana, dzień przed sylwestrem pojechałam do Centrum, aby spotkać się z jakąś randomową dziewczyną z Instagrama. Po spotkaniu się przy metrze, ruszyłyśmy do niej, bo było za zimno na plenerowe zdjęcia i tam ja wyłożyłam ubrania, które udało mi się zabrać. Przejrzałyśmy wszystko i wybierając kilka stylizacji, zaczęłyśmy robić make up. Założenie było takie, że makijaż będzie w miarę naturalny, ale będę się świecić jak bombka świąteczna. Bardzo możliwe, że się udało, bo gdy wracałam do domu, to co druga osoba w komunikacji miejskiej się na mnie patrzyła. Jakie były moje wrażenia? Atmosfera była naprawdę luźna i czułam się serio dobrze, pozując przed obiektywem. Dlatego też zdecydowałam się na konto na MaxModels. Dzięki czemu dostaje teraz masę propozycji, a sama mogę się tym pobawić i popróbować.








Fot. Alicja Patyk

07 stycznia 2017

Postanowienia noworoczne 2016 - podsumowanie

Hej!
Chciałabym was powitać na moim blogu po raz pierwszy w tym roku. A jako, że to pierwszy post w 2017 roku, to stwierdziłam, że to dobry moment, by podsumować zeszłoroczne postanowienia.

Postanowienia na rok 2016
* Otworzyć próbę przewodnikowską.
* Otworzyć próbę na stopień Harcerki Orlej.
* Zaliczyć kurs przewodnikowski.
* Wziąć udział w warsztatach psychologicznych.
* Regularnie spotykać się z przyjacielem.
* Znaleźć czas na spędzanie choć kilku godzin w miesiącu z rodziną.
* Zorganizować nabór do drużyny harcerskiej.
* Zorganizować rajd majówkowy.
* Być jak największym oparciem dla najbliższych.
* Więcej czytać.
* Nauczyć się jak najbardziej niemieckiego.
* Zdać klasę.
* Wrócić do biegania (kondycjo, bądź mi wdzięczna).
* Wrócić do pisania listów i wysyłania pocztówek.
* Zacząć planować.
* Pisać regularnie posty na blogu.
* Dokończyć oglądanie Doctora Who.
* Jeść mniej chipsów.
* Uzbierać pieniądze na pierwszy w życiu tatuaż.
* Pojechać na Pyrkon 2016.
* Znaleźć motywację. 
* Popracować nad utrzymaniem porządku.
* Poprawić wszystkie możliwe przedmioty - zwłaszcza te, które mi się kończą w tym roku szkolnym.
* Wrócić do dbania o paznokcie.
* Robić jak najwięcej zdjęć. 

A więc od początku:

1. Otworzyć próbę przewodnikowską.
Myślę, że najwięcej na ten temat powie fragment rozkazu.
2. Wziąć udział w warsztatach psychologicznych.
Odnośnie tego punktu miałam kilka komplikacji. Dwa razy zapisywałam się na te warsztaty. Za pierwszym razem je odwołano tydzień przed, a za drugim nie było już miejsc. Aktualnie oczekuje, aż w marcu będę mogła wziąć w nich udział.
3. Regularnie spotykać się z przyjacielem.
W ciągu tego roku wydaje mi się, że udało mi się nawiązać więcej znajomości, więc może nie ograniczały się one do jednej osoby, jednak ogólnie wydaje mi się, że dosyć często spotykałam się ze znajomymi.
4. Znaleźć czas na spędzanie choć kilku godzin w miesiącu z rodziną.
Różnie bywało, jednak po części udało mi się wypełnić to postanowienie, choć głównie na oglądaniu filmów w telewizji.
5. Zorganizować nabór do drużyny harcerskiej.
Nabór udało mi się zorganizować i po części dzięki temu drużyna liczy aktualnie ponad 20 osób :)
6. Zorganizować rajd majówkowy.
Rajd się odbył. Pojechaliśmy co prawda dosyć blisko, bo aż do Zielonki (dwie stacje pociągiem!), ale sam rajd uważam za udany.
7. Być jak największym oparciem dla najbliższych.
Czy się udało? Nie mam pojęcia. Mam taką nadzieję. Na pewno się starałam.
8. Więcej czytać.
Może nie jest to jakaś zawrotna ilość, gdyż przeczytałam zaledwie 3 książki, a przynajmniej więcej nie pamiętam. Jednak rok wcześniej była to jedna książka, więc jest coraz lepiej.
9. Nauczyć się jak najbardziej niemieckiego.
Powoli do przodu. Aktualnie walczę o 5 na semestr, więc nie mogę powiedzieć, że totalnie nic nie umiem. Jednak nie mogę też powiedzieć, że pod tym względem jest dobrze. Wybierając to postanowienie byłam w klasie niemieckiej, więc jeśli chodzi o ocenę, myślę, że duże znaczenie ma tu poziom między moją aktualną, a zeszłą klasą, gdzie drugi raz przerabiam to samo, co rok wcześniej.
10. Zdać klasę.
Mimo poprawki w sierpniu, dostałam promocję do następnej klasy, więc jest dobrze.
11. Wrócić do biegania.
To postanowienie totalnie olałam. Głównie dlatego, że jak wracam do domu, to już jest strasznie późno, a nie potrafię znaleźć motywacji do wcześniejszego wstawania niż teraz.
12. Wrócić do pisania listów i wysyłania pocztówek.
Kilka razy weszłam na moje konto na postcrossing, wylosowałam ludzi, którym miałabym wysłać pocztówki, zaadresowałam je i podpisałam.. A teraz leżą u mnie w szafce i czekają na wysłanie..
13. Zacząć planować.
Aktualnie nie mam pojęcia, jak sobie radziłam bez planowania i zapisywania wszystkiego. Odkryłam, że jeśli coś nie jest zapisane w moim kalendarzu, to znaczy, że tego nie ma i nigdy tego nie będzie, przynajmniej w moim życiu.
14. Pisać regularnie posty na blogu.
W trakcie 2016 roku dodałam na bloga 10 postów. Mało. Strasznie mało. Choć pomysły są i zarysy postów też, to nigdy ich nie dodałam.
15. Dokończyć oglądanie Doctora Who.
Dokończyłam i czułam straszny niedosyt. Czekam z utęsknieniem na następny sezon.
16. Jeść mniej chipsów.
Jem o wiele mniej chipsów i słodyczy. Coraz częściej zamieniam je na owoce i orzechy i w sumie odpowiada mi to :)
17. Uzbierać pieniądze na pierwszy tatuaż.
Pieniądze uzbierane, tatuaż zrobiony.
18. Pojechać na Pyrkon 2016.
Pojechane i szczerze mówiąc, to były jedne z lepszych dni ubiegłego roku.
19. Znaleźć motywacje.
Nie mam pojęcia, czy się udało. Po prostu robię, aż nie dopadnie mnie wysoka gorączka, bądź aż nie jestem w stanie podnieść się z łóżka - wtedy jest czas na przerwę.
20. Popracować na utrzymaniem porządku.
Chyba nie jest źle. Może perfekcyjną panią domu bym nie została, jednak mój pokój nie wygląda najgorzej. Co śmieszniejsze większy bałagan mam zawsze wtedy, gdy nie ma mnie w domu.
21. Poprawić wszystkie możliwe przedmioty.
Ciężko mi powiedzieć, czy się udało. Z 10 zagrożeń, które miałam w maju, w czerwcu zostało mi jedno, które poprawiłam w sierpniu. Aktualnie mam bodajże 4 zagrożenia, z których nie wiem, czy wyjdę. Myślę, że dużo łatwiej byłoby mi powiedzieć, gdybym miała dziennik elektroniczny.
22. Wrócić do dbania o paznokcie.
Jakieś trzy miesiące temu całkowicie rozwaliłam sobie płytkę paznokcia. I przez trzy miesiące czekałam, aż odrośnie mi od nowa paznokieć, gdyż na samym jego dole miałam dziurę. Dziurę na wylot przez paznokieć.
23. Robić jak najwięcej zdjęć.
Jestem pewna, że to postanowienie spełniłam w 200%. Bardzo często słyszę, że robię ich za dużo. Za dużo ich dodaje. I ogólnie jest za dużo zdjęć w moim życiu. Ale naprawdę mi to nie przeszkadza i mam nadzieję, że będę robiła ich jeszcze więcej.

A jak wasze zeszłoroczne postanowienia?

*zdjęcia brane z Pinterest, bądź robione przeze mnie

28 grudnia 2016

Boże Narodzenie według mnie

Hej!
Jak pewnie już się zorientowaliście, święta już minęły. W moim pokoju aktualnie roznosi się zapach bodajże lawendy z automatycznego odświeżacza powietrza. Kot co jakiś czas trąca mnie łapą, leżąc obok i herbata, a nie, herbata się już skończyła.
Po ciężkim, pierwszym dniu świąt u babci postanowiłam, że napiszę co nieco na temat mojego podejścia odnośnie prezentów i obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia. Od kilku lat oficjalnie mówię o sobie jako o osobie niewierzącej. W międzyczasie przeszłam etap bycia deistką, aż wróciłam do ateizmu. A odkąd znalazłam się w internecie i zagościłam w nim na dłużej, co roku spotykam się ze stwierdzeniem, że "TO HIPOKRYZJA". Bardzo, bardzo wielu ludzi twierdzi, że osoby niewierzące nie mogą obchodzić świąt, bo to hipokryzja. Albo, że udają, że są niewierzące, bo to modne. Osobiście uważam, że byłoby to przykre dla mojej rodziny, gdybym nie pojawiła się przy stole, nie złożyła im życzeń i nie wymieniła się prezentami, choć myślę, że sama obecność całej rodziny przy stole jest niezmiernie ważna. Bądź, co bądź dla mnie święta to czas, w którym mogę posłuchać co babcia wyczytała w horoskopach, co u wujka w firmie, albo jakie to bajki ostatnio obejrzało moje kuzynostwo, wypić dobrej herbaty, najeść się i pograć w gry planszowe. Prezenty są tylko dodatkiem do świąt, który sprawia, że można dać najbliższym coś od siebie i poobserwować jak małe dzieci cieszą się z różnych drobiazgów.

A czym dla was są święta?